środa, 29 czerwca 2011

30:2

   Tylko kilka słów, bo zaraz lecę. Balonik pozytywnych emocji pękł, trochę się zrobiło zwyczajnie i po staremu, no trudno. Dziś dalsza część kursów przygotowawczych, teraz jesteśmy w trakcie podstawowych i zaawansowanych czynności resuscytacyjnych. 30 ucisków i 2 wdechy, zupełnie jak w życiu - pouciskają i dadzą tylko trochę odetchnąć.
   Wczoraj byliśmy na zapoznawczym przyjęciu w ogródku, na które spóźniłam się prawie godzinę, choć ja się bardzo rzadko spóźniam. Było bardzo miło, trochę sztywno (to znaczy głównie ja byłam sztywna, bez sensu) i komary żarły, ale w sumie to był świetny powitalny gest.
   A dziś na śniadanie wczorajszy deser i sru, już mnie nie ma. Idę, zatrzymanie krążenia, potrzebna adrenalina.

   Only a few words today since I have to go soon. The baloon with positive emotions popped and everything feels as usual again. Oh well. Today we have another part of preparation courses, we are now learning about the basic and advanced resuscitation techniques. 30 compressionds and  2 breaths, just like in life - they will put pressure on you and let you breathe for a short while.
   Yesterday we had a welcome party in a garden, for which I was almost an hour late, although I am hardly ever late. It was nice, a little bit stiff (I mean it was me mostly who was stiff, stupid girl) and the mosquitos were biting, but all in all it was a great moment.
   And today I have yesterday's dessert for breakfast. I have to go now. There was a cardiac arrest, and adrenalin is needed.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz